
|
TANIE OFERTY NA KAŻDĄ KIESZEŃ


SERWISY PARTNERSKIE

| 
|
TANIE WYCIECZKI GRECJA KALAMPACA KLASZTORY METEORA W GRECJI


WYCIECZKI W GRECJI
Niemal do samych wrót monasterów Meteora prowadzą już wyasfaltowane drogi, którymi wożą się turyści w klimatyzowanych
autobusach, taksówkach, samochodach. Żeby jednak nabrać respektu do tego miejsca, z Kalampaki najlepiej wybrać się na nogach. Nierówne
stopnie prowadzą do samych wrót klasztor Św. Trójcy. To jednak droga dla zwykłych śmiertelników. Mnisi jeżdżą tam windą,
która przypomina trochę gondolę jakiejś ekstremalnej kolejki linowej. Zawieszona nad przepaścią między asfaltem a monasterem kursuje tam
i z powrotem, wożąc mnichów, zapasy wody i żywności.
Do monasterów Meteora wchodziło się kiedyś po długich drabinach, a improwizowane żurawie wciągały w koszach
wszystko, co trzeba było wciągnąć, materiały, żywność, ludzi. Było to szalenie niebezpieczne, gdyż liny wymieniano dopiero wtedy,
kiedy Bóg pozwolił im się zerwać. W latach 20. poprzedniego stulecia wykuto w skale schody i od tamtego czasu dużo łatwiej dostać
się do monasterów. Prawosławni mnisi okazują się wyjątkowo punktualni, jeśli chodzi o udostępnianie klasztorów.
Jeśli przybędzie się poza wyznaczonym czasem, można co najwyżej pocałować wrota w kłódkę. O 9.30, niczym w szwajcarskim zegarku,
jeden z mnichów otwiera wrota. Ma długą brodę, włosy spięte w kucyk i poważne, skupione oblicze. Drugi mnich tłuściutki cherubinek
uśmiecha się życzliwie. Ten pobiera opłaty, dwa euro od osoby za wejście. Tak jest w każdym z monasterów gdyż opłaty wstępu do
klasztorów stanowią teraz najważniejsze źródło utrzymania dla zakonników. Do monasterów w Meteorach mnisi wpuszczają
wszystkich, bez względu na płeć, wiek czy przekonania religijne. Proszą jednak o odpowiedni ubiór. Mężczyźni muszą mieć długie spodnie,
a kobiety przy wejściu dostają długie spódnice i szale, którymi mogą osłonić ramiona.
W środku klasztoru Meteora czas jakby się zatrzymał na etapie późnego średniowiecza, czyli mniej więcej wtedy,
kiedy go wzniesiono. Po przejściu głównego budynku wychodzi się na taras widokowy, czyli szczyt jednej ze skał. Kalambakę i Nizinę
Tesalską widać stąd jak na dłoni. W oddali masywne góry Epiru z czapami śniegu. Pomiędzy nimi a miasteczkiem wiosenna zieloność
pastwisk i łąk. Asfaltowa droga łącząca klasztory, miasteczko Kalambaka i wioskę Kastraki nie jest przystosowana dla piechurów.
Pobocze nikłe, a wąską ulicą jeżdżą obładowane turystami autobusy. Monastery wydają się być przytwierdzone jakimś
mocnym klejem do piaskowca. W pełnym słońcu czerwienią się dachówki. Witraże i okna mienią się kolorowo. Najlepiej na koniec
wycieczki Grecja wejść do Wielkiego Meteoru, największego i najbardziej reprezentatywnego ze wszystkich. Dziś
pełni funkcję centralnego muzeum Meteorów. Przed klasztorem parkingi kramy z pamiątkami. Na szczycie powiewają dwie flagi grecka
i sakralna, greckiego kościoła prawosławnego dwugłowy orzeł na żółtym tle. W środku atmosfera zadumy i oaza spokoju. Nawet krzykliwi
turyści o tej porze już nie przeszkadzają. Stąd mozna zejść na dół trochę na przełaj, trochę jakimś zarośniętym szlakiem od strony
Wielkiego Meteoru, oglądając pozostałe zawieszone w powietrzu klasztory. Droga prowadzi do drugiej wioski położonej
u stóp Meteorów - Kastraki.
| 
|
SZCZEGÓLNIE POLECAMY OFERTY LAST MINUTE

| 
|